Bieg pod górę Sopot

Zaktualizowano: 9 sty

Będąc tydzień po festiwalu we Wdzydzach, dalej czułem głód rywalizacji. Pomyślałem, że dawno mnie nie było w Sopocie, to będzie idealne miejsce na start. Trasa wymagająca, na samym początku długi podbieg, był to czynny stok narciarski. Szczerze nie zwracałem na to uwagi. Założenie było proste, zacząć powoli i z każdym kilometrem miałem się rozkręcać. Z każdą kolejną chwilą temperatura, rośnie. Spotykam sporo znajomych. Rozmawiamy o moim występie na Kaszubach.



Przy okazji dobrze się nawadniam. Przychodzi moment na rozgrzewkę. Staram się przeprowadzić ją solidnie, by nie złapała mnie kolka. Ostanie łyki wody i ustawiam się przed bramą z napisem start. Ruszam. Pierwszy kilometr mija spokojnie według założenia. Wiedziałem, że jeżeli za szybko zacznę, to w późniejszym czasie odpadnę. Czas odcinka 4:33, według polara. Kolejny kilometr też nie należał do łatwych, ale tutaj poszło już znacznie lepiej i szybciej. Przez cały czas trzymałem się zawodnika przede mną. To pozwoliło mi myśleć o dobrym wyniku. Czas drugiego kilometra wynosił 3:56. Nie wyglądało to, jak by miał przyjść kryzys, a jednak w połowie trzeciego kilometra złapała mnie kolka. Wiedziałem, że jak teraz odpuszczę, to wynik będzie słaby. Zacisnąłem zęby, kilka głębokich oddechów i walczę z kolką. Szybko nie mija. W sumie nie jest najgorzej, chyba chciałem oszukać organizm, przyspieszając, 3:47 to czas, jaki wykręciłem w tym momencie. Dalej trzymam się zawodnika przed sobą.


Kolejne głębsze oddechy i ból mija, jest dobrze. Leśne ścieżki stają się łatwiejsze. Do mety coraz bliżej. Zostało tak niewiele. Czwarty kilometr mijam z czasem 3:49, nie jest źle. Przed ostatni zakręt, potem lekko pod górkę i czeka mnie ostania przeszkoda. Był to trudny zbieg z łysej góry. Tak jak trzeba było wbiec pod nią na początku, tak na końcowych metrach zbiec z niej. Tutaj już nie kalkulowałem, po prostu włączyłem drugi bieg , a nawet trzeci. Wyprzedzam zawodnika , który był cały czas przede mną i mijam linię mety. Wtedy nie wiedziałem, na której lokacie ukończyłem zawody, jak się okazuje, wypadło nieźle. Czas 18:26 daje mi 8 miejsce open i 1 w kategorii M 20-29.

Kolejny udany start. Co do trasy, to była wymagająca, ale takie lubię. Sama impreza miała swój klimat. Jak dla mnie kameralnie, ale każdy może mieć swoje zdanie . Wszystko było, jak należy. Ja jestem zadowolony z siebie i to się liczy.



2 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie