Bieg w Czarnej Dąbrówce

Bieg w Czarnej Dąbrówce koło Bytowa rozpoczął się o 13. Na starcie było dużo znanych biegaczy w tym, Wszyscy Biegacze Łączmy Się-Moje Biegowe Życie, z którym porozmawiałem przed biegiem o planach na te zawody. Bardzo ciekawa osoba. Dla mnie cel był prosty pobiec treningowo po niżej 39 min.


Bieg zacząłem spokojnie pierwsze 2 km to tempo 3:48/km, niby biegłem nie aż tak szybko, jak na życiówkę (37:31), ale i tak dopadł mnie kryzys. Pomimo długiej rozgrzewki, dopadła mnie kolka. Nie wiem, co jest drugi bieg i znów kolka. Czytałem na ten temat, nie piłem dużo ani nie jadłem. Co może być przyczyną? Nie mam pojęcia. Tempo spadło, to widocznie nie był mój dzień. Walczyłem z kolką i dość mocnym wiatrem. Cały czas w głowie myśli, czy uda mi się złamać 39 min, perzcież, robiłem to wiele razy. 3,4,5 km to jeszcze bieg poniżej 4 min/km, a później to już katastrofa. Jak by mnie odcięło, nie miałbym siły, a wcale tak się nie czułem. Zwolniłem i to dość nawet do 4:14/km, tak pokazywał zegarek. Coś w tym musiało być. Ostatnie dwa kilometry to odrodzenie, jak by ktoś dał mi kopa. Zacząłem wymijać biegaczy jak wyścigówka. Pędziłem jak na skrzydłach. To super uczucie, kiedy łapiesz wiatr w żagle i dajesz z siebie wszystko na ostatnich metrach. Czułem się wtedy jak na trasie 3. Gdańsk Maraton. Ostatni zakręt, tłum kibiców i upragniona meta.


Udało się, czas 38:50, mogło być lepiej, ale tak jak pisałem wcześniej, to nie był mój dzień. Miejsce 28 na ponad 160 biegaczy. Nie zawsze da się biegać na 100%, wiem jedno, taki trening tez mi jest potrzebny. Na koniec jeszcze o mojej biegowej rodzinie. Andrzej spisał się znakomicie, dawno nie wykręcił tak dobrego czasu (45:48). Swoją przygodę w biegu zakończył na 87 miejscu w open i był 5 w kategorii wiekowej. Ja z Andrzejem wypadliśmy świetnie, ale Joanna wypadła cudownie, tego się nie da opisać. Szczęście i wszystko, co może chcieć sportowiec. Tak Joanna pobiegła na czas 54:50 i zajęła 3 miejsce w kategorii wiekowej. Pierwsze pudło w wykonaniu naszego mistrza. Odkąd dostaliśmy wyniki, ta kobieta nie wierzyła, że dostąpi ceremonii wręczenia nagród. To był jej dzień, zasłużyła na to swoja ciężką pracą i determinacją. Oby więcej takich sukcesów. Mam nadzieje, że uwierzy w siebie i będzie trenować jeszcze ciężej. Ja ze swojej strony pomogę, jak tylko będę umiał. Gratulacje Joanna. Kolejny start już niebawem a dokładnie 13 maja. Jet to Nocny Bieg Parami ze Świetlikami w Redzie start o 22. Trzymajcie kciuki.

0 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie