Gdańsk Maraton cz 1

Zaktualizowano: 9 sty

Cześć, jak wiecie, od dłuższego czasu przygotowuje się do 3 Maraton Gdańsk. W głowie cały czas dużo pytań. Czy jestem dobrze przygotowany ? Czy dam rade złamać te 3 godziny ? Czy mój organizm będzie cały czas ze mną? A nie gdzieś indziej. Czy głowa wyżyma ? Te i inne pytania cały czas się nasuwają.


Od tamtego roku na moim koncie są trzy maratony: Orlen Warsaw Maraton (3:16:17), 2 PZU Maraton Gdańsk (3:17:16), Maraton Solidarności (3:22:13), dodam, że ostatni maraton biegłem sierpniu, a temperatura nie sprzyjała do dobrych czasów. Sytuacja wyglądała inaczej przed Orlenem. W nogach miałem nieco ponad 350 km od początku stycznia do maratonu w Warszawie 23 kwietnia. Szczerze mówiąc ten start to wielka niewiadoma, a z drugiej strony jak ktoś taki jak ja przy tak małej liczbie kilometrów może przebiec maraton? Powiem wam, że można. Nie, żebym miał ścianę na 30 km, bo jej nie było, dla mnie to mit. Ja po prostu to zrobiłem, pokonałem swój pierwszy maraton i to z dobrym czasem, kto wie, jak by się potoczyły losy, jak bym był lepiej przygotowany i miał więcej kilometrów w nogach. Nie ma co gdybać. I tak jestem szczęśliwy z tego, co dokonałem. Dla niektórych maraton, spełnienie marzeń, dla mnie tez tak było 23 kwietnia 2016 r. Polecam tę imprezę każdemu. Teraz sytuacja wygląda inaczej, w nogach trzy razy tyle km, więcej niż w tamtym roku. Treningi od stycznia były głównie pod maraton, ponad 900 km. Czy to mało? Możliwe, że jeden powie, na ten czas co chce zrobić to mało, a drugi powie, że to dużo i powinienem dać rade. Ja nie patrzę na innych, wykonuje swoją robotę. Dodam, tylko przed nowym rokiem też biegałem tylko mniej: październik listopad i grudzień 2016 to przygotowywanie się do złamania 35 min na 10 km wiec treningi wcale nie były lekkie, jak się wydawało, a w nogach niecałe 600 km.

Przeanalizowałem wszystko, starałem się trenować mądrze według planu, niebyłe to głównie nabijanie kilometrów, ale różnorodność (rytmy, podbiegi, drugi zakres, start w zawodach). Miedzy czasie tez znalazłem czas na treningi ze znajomymi, pomagałem im w przygotowaniach do Onico Półmaraton Gdynia, czego dowodem może być Joanna Błoch, złamane 2 godziny 01:58:17, czas mówi wszystko za siebie, to tez znaczy, że nie myślę tylko o sobie, ale o innych. Gdynię pokonałem naprawdę treningowo, jako iż byłem zającem na 1:35, co sprawiło mi wiele radości. Tylko co ? Jak moja forma ? Czy dam rade złamać te 3 godziny? Cały czas o tym myślę. Wiem, że może być dobrze. A skąd to wnioskuje? A po startach na 10 km. Były aż trzy. Na pierwszy ogień: Bieg Urodzinowy z PKO Bankiem Polskim (79 miejsce czas 37:31), później II Chwaszczyńska Dziesiątka (miejsce 32, czas 36:45), a na koniec II Rodzinny Bieg Studio S7 (4 miejsce, czas 37:03). Dla mnie to znak, że jest ok. Nawet na ostatnim większym wybieganiu, udało mi się nieoficjalnie pobić rekord w półmaratonie. Tak wskazywało endomondo. Nie jestem za tym, by robić dobre czasy na treningach, a później wypalić się na zawodach, ale cóż wyszło. Trzeba iść dalej i robić swoje jak chce się osiągnąć dobry czas. Rekord na polowce traktuje z przymrożeniem oka. Fajnie, kiedy nieświadomie coś zrobiłem. To tylko pokazuje, że jestem silny może nie psychicznie a fizycznie. Tu właśnie jest tak, nie potrafię sobie poradzić z moja psychika, Umysł mówi mi co innego, jesteś słaby, nie dasz rady, nie przebiegniesz maratonu, w takim czasie jak chcesz, a organizm mówi coś innego. Muszę sobie jakoś z tym poradzić, nie wiem kompletnie jak, ale wiem, co zrobię. Odetnę się od mediów społecznościowych, włączę ulubioną muzykę, zamknę się w sobie i będę walczył z tym. Bo czuje, że to się uda. Według statystyk tylko 2% w maratonie pokonuje barierę 3 godzin. Tak to tylko liczby, a ja chce tego dokonać, na pewno nie za wszelką cenę, nie za cenę zdrowia. Przecież jestem młody, jeszcze sporo przede mną. Na maraton przyjdzie czas, a ja czuje, że to jest ten moment, by to zrobić, by przekroczyć liczbę, mieć z przodu dwójkę na maratonie, a nie trojkę. Chcę tego. To będzie spełnienie marzeń, uhonorowanie mojej ciężkiej pracy. Do maratonu zostało 9 dni, kiedy pisze ten tekst, wykonam jeszcze kilka treningów, ale jedno jest pewne, będę więcej się regenerował. Chce zachować świeżość przed biegiem. Dołożę rower, bo czas w końcu pojeździć, pogoda sprzyja, Na pewno nie będę się lenił. Dużo wody węglowodanów, owoców to mi tylko pomoże, a wtedy przyjdzie 9 kwietnia godzina 9 i stanę na starcie. O tym, jak mija ostatni tydzień do maratonu, napisze w sobotę, dzień przed startem. Oczywiście, jeżeli znajdę czas, bo myślami pewnie będę gdzie indziej.

1 wyświetlenie

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie