Gdańsk Maraton cz 2

Zaktualizowano: 9 sty

Ostatni tydzień przed maratonem zacząłem już w czwartek 30 marca 2017 r. Od tego czasu wykonałem jeden mocniejszy trening tz w piątek ostatniego dnia miesiąca 18 km w tym rytmy. Pierwotnie miałem wykonać max. 12 km, ale że spotkałem znajomego, sesja treningowa przedłużyła się do 18 km. Sobota to trening Aktywuj się w Gdańsku, tutaj wyszło 12 km, w tym więcej było ćwiczeń niż biegania, dla mnie zawsze to jakaś odmiana, a nie tylko nabijanie kilometrów. Ogólnie już od czwartku zacząłem ładować węgle, kasze ryzę makarony i nie tylko w tym dużo wody niegazowanej. Myślę, że to wszystko przyniesie skutek i pomoże w starcie. Niedziela to jazda na rowerze, wyszło coś koło 12 km, miało być więcej, ale pogoda nie dopisała, a nie miałem jeździć sam tylko z dzieciakami wujka. Szkoda, że padał deszcz, bo może bym wykręcił 30 km lub więcej, ale i tak się cieszę z każdej aktywności. Poniedziałek to jeden z ostatnich trzech treningów przed 3 Maraton Gdańsk wykonałem go Daniel Penk 10 km razem z kolegą plus 11 km samemu w szybkim tempie 3:38/km. Cały czas nie zapominam o węglowodanach i wodzie, której piłem naprawdę dużo. Wtorek to kolejna sesja treningowa, 10,5 km w średnim tempie 4:46/km w tym ostanie 500 m zegarek pokazywał mi 3:18/km. tym razem biegłem sam wiec tempo szybsze, ale dla mnie i tak to była rekreacja. Dobre odżywianie to podstawa dużo owoców, wody i brak słodyczy to ma mi pomoc z walką o złamanie 3 h. Dodam, że jeszcze tego samego dnia zostałem poinformowany, iż zostałem ambasadorem biegu Aramisa, dla mnie fajna sprawa, by się pokazać szerszej publiczności z tego, na co mnie stać, jak traktuje biegi i jak najlepiej wypromować bieg. Oczywiście nie będę gwiazdorzył, bo nie o to mi chodzi, dalej chce być sobą i robić to, co umiem najlepiej.



Koszulka z 2 PZU Maraton Gdańsk, w której lubię biegać. Na środę nie miałem zaplanowanego treningu, wiec odpoczywałem, dorzuciłem rozciąganie, tego nigdy za mało. Muszę też dbać o mięśnie, bo wiem, jaki to wysiłek, start na dystansie 42,195 m. Czwartek to ostatni trening. tym razem jak na początku nie biegłem sam. Zawsze znajdę czas dla innych, tak jak pisałem kiedyś, lubię biegać z kimś, tym razem wypadło na Amine Behilil, na wspólny trening umawialiśmy się już od dłuższego czasu. Wtedy można wymienić się spostrzeżeniami, porozmawiać o startach i innych ciekawych sprawach, a nawet pomoc w bieganiu. Nastawić na dobre tory. Piątek to już tylko odpoczynek, zostało mało czasu, a poprawiać nie ma co przecież za 2 dni bieg. Przez ostanie 6 miesięcy wykonałem ciężką pracę, jestem bogatszy o nowe doświadczenia, a w nogach ponad 1500 km. Teraz tylko relaks i nic więcej, wiadomo, ciągnie do biegania, ale wiem ze zaraz mam się zmierzyć z królewskim dystansem. Sobota to poranek zaczęty od małej czarnej, a później wyjazd po odbiór numeru, jeszcze miedzy czasie zaliczam jeden sklep. Był to decathlon, wpadłem tam, bo brakowało mi jednej rzeczy, mianowicie żeli na maraton. W końcu upragniony numerek i można lecieć dalej, jeszcze przed samym odbiorem zrobiłem transmisje. Lubię się bawić telefonem, fajnie jest mieć jakąś pamiątkę na stare lata. Po odbiorze numeru poszedłem ze znajomymi na wystawę ECS, przed wejściem na wystawę zjedliśmy ryż z leczo i kawałkiem mięsa. Mieliśmy to zagwarantowane jako uczestnicy, po okazaniu numeru. Nasza ekipa Szalony Gdańsk Biega. Jesteśmy gotowi na bieg, może Andrzej nie jest gotowy w 100%, ale wystartuje w biegu. Relacja z samego biegu jutro. Wszystko zależy od tego jak mi pójdzie.




1 wyświetlenie

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie