Parkrun

Zaktualizowano: 9 sty

Jest sobota, jest parkrun. Jak co każdą sobotę, w każdej części Polski odbywa się parkrun. Start zawsze przewidziany jest na godzinę 9:00 dystans to 5 km. Dziś stało się tak, że znów postanowiłem ruszyć na ten bieg, był to mój drugi start.


Jeszcze przed samym biegiem ustawiłem sobie zegarek (bieg w strefie 3:55 -4:05). Spotkałem znajomego Arka (biegamsobie.pl), wymieniliśmy się zdaniami jakie plany na rok, co dalej i jaki plan na ten bieg, jak to biegacze. Po chwili przyszło mi ruszyć na trasę sobotniego parkrunu. Jako że stałem z przodu (taki mam zwyczaj), nie chce się przeciskać przez wolniejszych zawodników. Ruszyłem z grupką uczestników, było nas pięciu.



Od początku biegu biegłem na piątej pozycji, tym razem spokojnie, po co tracić siły. Cały czas, trzymałem się pierwszych zawodników. Mijając 2 km, grupka się rozwarła, a ja wskoczyłem na drugie miejsce, dalej ciągnąc równe dobre tempo. Dobieg do drugiego stawu był minimalnie pod górkę, która pokonałem dość łatwo i przesunąłem się na pierwsze miejsce. Cały czas czułem, że za plecami ktoś trzyma moje tempo. Nie oglądając się, biegnę, dalej prowadząc przez chwile. Dobieg do pierwszego (większego) stawu i dogania mnie zwycięzca, był to Krystian JARANTEWICZ. Przez chwile biegniemy jeszcze razem, ale na ostatnich metrach Jarek wyrwał do przodu. Mnie nie udało się go dogonić.


Nie biegłem na oparach, czułem się lekko i nie było widać u mnie zmęczenia. Wpadłem na metę drugi z czasem 18:25 s, do zwycięzcy zabrakło mi 6 s, a nad trzecim zawodnikiem miałem przewagę 13 sekund. Widać, że wszystko idzie w dobra stronę, ma to sens co robie. Dlatego jest poprawa czasu z poprzedniego parkrunu o 1: 34 s. Jestem szczęśliwy, że się poprawiam z biegu na bieg, może nie znacząco, ale jest progres. Przygotowania trwają Pierwszy cel to Bieg Aramusa i złamać 18 minut co jeszcze mi się nie udało.



0 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie