Podsumowanie tygodnia 14.03-20.03

Jak niektórzy zauważyli, jestem na etapie bezpośredniego przygotowania startowego (BPS) do 6. Gdańsk Maraton. Na obecną chwilę wszystko przebiega bardzo dobrze, czuć, że jest dyspozycja, zdrowie pozwala na treningi, a także bardzo dobrze się regeneruje. Więc można powiedzieć, że o wynik powalczę. Są dwie opcje albo pokonam maraton poniżej 3h, albo poprawię życiówkę (2:58:48). Wszystko zweryfikuje nowa trasa, która, moim zdaniem nie będzie należeć do najłatwiejszych, a to dlatego, że dwa razy znajdziemy się pod martwą Wisła. Zgubimy sygnał GPS, co może nas wyprowadzić z równowagi w obliczeniach. Ja jednak mam plan na maraton. Użyje stopera. Mam nadzieje, że mi pomoże, ale to nie znaczy, że nie polecę ze swoim Polarem. To tak na wstępie, a teraz jak prezentował się tydzień:

Poniedziałek, tutaj za wiele się nie działo po prostu spokojne kilometry w pierwszym zakresie, 15 km, średnie tempo 4:50, średnie tętno 141, maź tętno 168.

Wtorek, pierwotnie miało być 15 powtórzeń 1 min/1min, ale coś mnie zatrzymało i udało się zrobić tylko 13, a cały trening wyglądał tak: 9 km w pierwszym zakresie + 13 x 1min / 1 min trucht + 3 km trucht. Średnie tętno to 150, max. tętno 181, średnie tempo 4:42. Razem 18 km.

Środa to kolejny dzień w pierwszym zakresie, tym razem 16 km z muzyką, średnie tempo 4:49, średnie tętno 148, max. tętno 171. Jeżeli ktoś chce wiedzieć czemu takie wysokie tętno max., jakie pokazuje zegarek, a to dlatego, że pod koniec swojej trasy, mam podbieg, około 400-500 m.

Czwartek, tego dnia miałem taki wybór na trening, że ciężko z wyborem. Były trzy opcje:

A) 14 km w pierwszym zakresie + 10 × 100/100 + 2 km luzu.

B) 2,5 km rozgrzewki + 2 × 5 km (BC3 3:55) /2 km trucht + 2,5 km schładzania.

C) 8 × 1 km/4 min trucht + 15 min schładzania. Po dłuższym namyśle pierwszy zakres wpadł wczoraj, BC3 było niedawno, więc zdecydowałem się na trzecią propozycję. 8 X1 km/4 min. Trening na duży plus, nie powiem, że było lekko, trochę za szybko, noga kręci. Tak prezentują się tysiączki: 3:41, 3:18, 3:24, 3:22, 3:28, 3:23, 3:27, 3:22. Powiem, że był brak kontroli, zegarek trochę oszukiwał. Średnie tętno 153, max 178, średnie tempo 4:38.

Piątek Kolejny dzień z pierwszym zakresem, a dokładnie 16 km w średnim tempie 4:51, średnie tętno 141, max tętno 168.

Sobota to był dzień, kiedy nie miałem ochoty na interwały, tak jakoś bez przekonania, że coś muszę, ale jak już zacząłem, poszło. Najpierw 10 km w pierwszym zakresie, a później 10 razy 100s/ 100s w truchcie + 2, 6 km luz. Całość to 20 km w średnim tempie 4:50, średnie tętno 143, max tętno 179. Jak ostatnio podawałem dystans, jaki pokonałem, to dziś podam średnie tempo odcinków: 3:29, 3:30, 3:25, 3:28, 3:25, 3:24, 3:23, 3:25, 3:24, 3:22. Tu już wyszło w miarę równo.

Niedziela to bieg w trzecim zakresie, pierwotnie miało być inaczej, ale postanowiłem, że na koniec dołączę do żony i razem pobiegniemy do domu. Wyszło tak 10 km BC3 w tym ostatni kilometr w 3:33, a czas to 38:51, reszta to bieg z żoną. Razem 14 km w średnim tempie 4:41, średnie tętno 148, max 177.

Cały tydzień zamykam z licznikiem 114 kilometrów, 7 treningów biegowych, do tego można dodać długi spacer z psem ponad 1h.


44 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie